– Księżniczko, proszę! – błagał Kaelar, wlekąc się za Freyą, gdy ta szła podjazdem do swojego garażu.
– Proszę odejść, panie Kaelar. – wycedziła Freya.
Kaelar po prostu fuknął pod nosem. *Pan Kaelar? Hmph!* Balor był równie poirytowany. *Swoją drogą, to twoja wina.*
*Wiem! Próbuję to naprawić! Więc jeśli nie masz żadnej mądrej rady, to się zamknij!* odwarknął Kaelar swojej bestii.
Kaelar nawet nie
















