*Co zrobimy, Kaelarze?* – zapytał Balor.
*Cóż, niewiele możemy zrobić. Uderzył własnego przeznaczonego... Przynajmniej go nie odrzucił. Byłbym bez niego zagubiony, bez względu na to, jak bardzo jestem na niego teraz wściekły.* Kaelar wciąż kipiał ze złości.
– Zaczekaj! Dokąd idziesz? – krzyknął Kellan, biegnąc w stronę Kaelara.
– Odebrać Freyę. Obiecałem jej to. – Kaelar nie zwalniał kroku, kieruj
















