Zrywając się ze snu, Kellan instynktownie sięgnął do swojej szyi. Podszedł do lustra i dostrzegł miejsce, w którym kły Carysa wbiły się w jego skórę, pozostawiając czarny, przypominający bliznę ślad.
„O kurwa, to wydarzyło się naprawdę” – pomyślał Kellan na głos. Był tak pochłonięty własnymi myślami, że nawet nie usłyszał otwierających się drzwi do sypialni.
„Nie chciałeś, żebym cię naznaczył?” –
















