– Możesz mówić do mnie po imieniu – powiedziałam uprzejmie.
Brad uśmiechnął się szeroko. – Jesteś teraz panią Hudson. I tak postanowiłem cię nazywać.
Ścisnęło mnie w piersi.
Ale wcale nie czuję się, jakbym była zamężna.
Brad zaprowadził mnie do prywatnego pokoju.
Weszłam i zobaczyłam na stole wszelkiego rodzaju smakołyki.
Potem podniosłam wzrok i zobaczyłam szerokie plecy Declana… Stał przed oknem
















