Przyjrzałam mu się uważnie.
Nie mogę uwierzyć, że wciąż o tym myśli.
– Tak. Założyłam się o ciebie… pozwij mnie – odwróciłam od niego wzrok, wściekła.
Wtedy zobaczyłam kartę bankomatową położoną na moim biurku.
– Nie przyszedłem się z tobą kłócić. Na tej karcie jest duża suma pieniędzy, która może pokryć koszty utrzymania ciebie i twojej rodziny. Weź ją.
Jego słowa mnie zirytowały.
Wstałam, żeby s
















