ELARA
Gdy wysiedliśmy, na zewnątrz było mnóstwo ludzi. Moje serce zaczęło pędzić.
Jasne światła błyskały. Głośne kliknięcia. Dziwny sprzęt. Tyle par oczu.
Zamarłam na sekundę, instynktownie kuląc się w sobie, ale dłoń Voktora zacisnęła się na mojej talii, dając mi oparcie. Zaborczy. Ochronny.
Jego palce wbiły się w mój bok, jakby czuł panikę narastającą w mojej piersi.
„Wszystko jest w porządku”,
















