VOKTOR
Biuro było puste. Wszyscy wyszli kilka godzin temu. Moja asystentka też.
Wciąż siedziałem przy biurku, a oczy piekły mnie od wpatrywania się w ekran. Przejrzałem akta Norwood po raz ostatni i wysłałem wiadomość:
„Akta Norwood mają być gotowe i leżeć na moim biurku jutro rano. Bez żadnych błędów”.
Oparłem się, masując skronie, po czym chwyciłem kolejny stos dokumentów. Jutrzejsze spotkanie b
















