VOKTOR
— Sprowadź ich, Riktor — warknąłem, skręcając gwałtownie samochodem, podczas gdy opony piszczały na mokrym asfalcie.
— Ale szefie, nie mamy jeszcze żadnych wieści od Alfy — powiedział Riktor z wahaniem wyczuwalnym w głosie.
Zmarszczyłem brwi. — Jak to? Miał cię powiadomić o zrzucie godzinę temu.
Nastąpiła pauza, wypełniona jedynie szumem statycznym i niespokojnym oddechem Riktora. — Cisza.
















