VOKTOR
Odchyliłem się na krześle z zamkniętymi oczami, pozwalając, by skóra zatrzeszczała pode mną, gdy powoli się obracałem. W pokoju panowała cisza – tylko miarowy szum miejskiego życia przytłumiony przez grube szkło. Gdy otworzyłem oczy, do drzwi dobiegło pukanie.
„Szefie, to Alex” – odezwał się znajomy męski głos.
„Wejdź” – powiedziałem, a mój wzrok powędrował na szklaną ścianę przede mną. Nie
















