Twarz Iana wykrzywiła się w grymasie przesadnego zdziwienia, a jego naznaczona blizną brew uniosła się teatralnie.
– To nieporozumienie. – Przycisnął dłoń do piersi, udając niewiniątko. – To doprawdy żenujące. Moi ludzie dopiero co tu przybyli, a już zdążyli urazić pana Haxtona. To naprawdę niewybaczalne.
Fałsz bił od niego na kilometr. Jego teatralne przeprosiny miały na celu raczej drwinę niż za
















