Biorąc łyk soku pomarańczowego, pochyliłam się w stronę Ethana. – Wiesz – powiedziałam swobodnie – ten łysy facet dwa stoliki za tobą obserwuje cię, odkąd usiedliśmy. Jego prawa ręka wciąż wędruje w stronę marynarki – strzelam, że ma kaburę wewnętrzną.
Wyraz twarzy Ethana nie zmienił się, ale jego oczy lekko się zwęziły. Zamiast się odwrócić, po prostu sprawdził zegarek.
– Być może podziwia mój kr
















