Ethan Haxton przechadzał się po swoim penthousie na Manhattanie, a poranne światło słoneczne wpadało przez okna sięgające od podłogi do sufitu, które kadrowały panoramę miasta. Jego palce bezwiednie wodziły po tatuażu czarnego pająka na knykciu, gdy przetwarzał cyfrową konfrontację z poprzedniej nocy.
– To musi być X – upierał się Connor, a na jego twarzy malowała się mieszanka frustracji i niechę
















