Napięcie w pokoju utrzymywało się nawet po potwierdzeniu Edwardsa. Założyłam nogę na nogę, sadowiąc się wygodniej na niewygodnym metalowym krześle, podczas gdy Ethan pozostał w pozycji stojącej; jego szyty na miarę garnitur sprawiał, że wyglądał nie na miejscu w tym spartańskim biurze wojskowym.
– A skoro mowa o Wenezueli – powiedział Ethan, przerywając ciszę. – Może w przerwie na Święto Dziękczyn
















