Twarz Lindy zbladła, gdy przewijałam kontakty, trzymając palec nad nazwiskiem Felixa Huxleya.
– Czekaj! – Uniosła ręce w geście poddania. – Dobrze. Tak, Felix dał nam trochę pieniędzy.
Opuściłam telefon, ale wciąż trzymałam go w dłoni – milcząca groźba. – Ile dokładnie?
– Sto tysięcy dolarów – przyznała niechętnie. – Za twoje osiągnięcia w nauce. Burmistrz wręczył je osobiście.
Oczy Maxa rozszerzy
















