– Wolałby pan obserwować z terenu? – zapytał pułkownik Edwards, wskazując na drzwi.
Ethan pokręcił głową. – Zostanę tutaj, jeśli nie ma pan nic przeciwko. – Wyjął z teczki lornetkę o dużej mocy. – Ten punkt widokowy daje mi lepszą perspektywę na całą operację.
Edwards wyglądał na zaskoczonego, ale skinął głową. – Jak pan sobie życzy, panie Haxton.
Ethan ustawił się przy dużym oknie wychodzącym na
















