Elodie
Zmusiłam się do snu, uświadomiwszy sobie, że Ronan naprawdę nie zamierza ruszyć się z łóżka. Nie żebym potrzebowała mieć jego twarz tak blisko swojej.
Jutro rano zamierzałam wrócić, położyć się w łóżku i po prostu nie ruszać się, nieważne jak bardzo by krzyczał.
Mój nierówny oddech zwolnił, a powieki powoli, acz nieustępliwie zaczęły mi opadać i w końcu zapadłam w sen.
Kanapa też była przyt
















