Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa

Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa

Autor: V. / Reverie

Pokój 1001
Autor: V. / Reverie
25 lip 2026
Elodie Mój telefon zadzwonił, rozbijając w drobny mak duszącą ciszę sypialni. Rzuciłam się, by zgrzebać go z szafki nocnej. Moje serce wykonało dziki fikołek, gdy na jasnym ekranie wyświetliło się imię Corbina. Przeszył mnie dreszcz ekscytacji, rozpuszczając utrzymujący się niepokój i smutek całego dnia. Odebrawszy połączenie, byłam zdesperowana i odczułam ogromną ulgę, słysząc jego ciepły głos po wielogodzinnym czekaniu. – Corbin – wydusiłam, mocno przyciskając telefon do ucha. – Tęskniłam za tobą cały dzień. Powiedz, że ty też chociaż trochę tęskniłeś. Wypuścił ciężkie westchnienie, które zatrzeszczało w głośniku. – Przepraszam, praca daje mi teraz nieźle w kość. Zmarszczyłam brwi, odpychając dziwne ukłucie bólu, które zapłonęło na samym środku mojej klatki piersiowej. Zignorowałam ten dziwny ból, po prostu ciesząc się, że go słyszę, chociaż jego ton brzmiał na napięty i zdystansowany. – Co się dzieje? Brzmisz na wyczerpanego, Corbinie. – Rzecz w tym, że mój alfa zlecił mi przejrzenie wszystkich traktatów z sąsiadującymi watahami – poskarżył się Corbin napiętym głosem. – Nie mam nawet czasu oddychać, a co dopiero zrobić sobie przerwę. Skuliłam się pod kocem, przygryzając dolną wargę. Nienawidziłam tego, że był przepracowany, zwłaszcza teraz. Moje myśli powędrowały w stronę nadciągającego widma zaaranżowanego małżeństwa z Dariusem. – Znalazłeś czas, żeby porozmawiać ze swoim alfą o nas? – zapytałam, a mój głos przesycony był zmartwieniem i nadzieją. – Czy twój alfa porozmawia z moim ojcem, by powstrzymać ten układ? W słuchawce zapadła pełna napięcia cisza. Chciałam tylko, żeby mnie uspokoił, powiedział, że walczy o nas, abyśmy mogli zaplanować nasze wspólne życie i może podróż poślubną. – Jeszcze nie, ale to zrobię – Corbin wyrzucił z siebie słowa w pośpiechu, jakby desperacko chciał uniknąć tego tematu. – Chciałem tylko szybko zadzwonić. Teraz muszę kończyć. Cześć. – Och, poczekaj! Powiedz przynajmniej, że mnie kochasz, zanim... Ostry sygnał rozłączonego połączenia przerwał moje błaganie. Rozłączył się. Wpatrywałam się w zgaszony ekran, rozczarowana i sfrustrowana. Dlaczego jego alfa musiał go obciążyć akurat teraz, ze wszystkich możliwych momentów? Dlaczego zachowywał się tak nerwowo? Rzuciłam telefon bezwładnie na materac, po czym jęknęłam, przeciągając dłońmi po twarzy. Przewracałam się z boku na bok w łóżku przez coś, co wydawało się godzinami, plącząc nogi w pościeli. Sen uparcie mnie unikał, a ja nie mogłam pozbyć się smutku, który próbował zapuścić korzenie w moim sercu. Wtem mój ekran rozświetlił się z cichym dźwiękiem dzwonka. Chwyciłam go, mając nadzieję, że Corbin zdołał napisać przeprosiny albo chociaż szybkie „kocham cię”. Zamiast tego był to nieznany numer. [Twoja niespodzianka czeka na ciebie. Chcesz rzucić okiem?] – Och, Bogini – jęknęłam na głos, przewracając oczami. Założyłam, że to po prostu Hazel znowu sobie pogrywa. Prawdopodobnie czuła się winna i próbowała zrekompensować naszą wcześniejszą, nieudaną wyprawę do baru. Odpisałam: [Haze, chcę spać. I ty też powinnaś. Przestań pisać do mnie z nieznanego numeru, bo cię zablokuję. Chcę odpocząć i spotkać się jutro z Corbinem.] To powinno załatwić sprawę. Szykowałam się, by wsunąć z powrotem pod kołdrę, ale odpowiedź przyszła po kilku sekundach. Nadawca nie ustępował, niezrażony moją groźbą. [Nie możesz sobie pozwolić, żeby to przegapić. Zaufaj mi, warto poświęcić na to czas. Jeśli mnie zablokujesz, ominie cię niespodzianka. A tym razem to po prostu rozwali ci mózg. To nic, co mogłabyś sobie wyobrazić.] Zaburczałam pod nosem. Od kiedy Hazel stała się taka bezczelna? Wydawało się, że włożyła w tę niespodziankę mnóstwo wysiłku, a ja przypomniałam sobie, jak wylewnie przepraszała mnie wcześniej tego dnia za to, że mnie wystawiła. Uznałam, że to jej wspaniałomyślny sposób na zadośćuczynienie. Wybrałam numer Hazel, przykładając telefon do ucha, ale od razu włączyła się poczta głosowa. Zautomatyzowany głos zadziałał mi na nerwy. Napisałam kolejne ostrzeżenie: [Zabiję cię, Haze, jeśli zmarnujesz mój czas.] Wstałam gniewnie z łóżka, gdy kolejna wiadomość trafiła do mojej skrzynki odbiorczej. [Przyjdź do Hotelu Grand Crest. Pokój numer 1001] Wybrałam numer Hazel jeszcze raz. Znowu poczta głosowa. Hotel Grand Crest? Pokój 1001? Wpatrywałam się w SMS-a, a moja frustracja przeradzała się w tajemniczy, pulsujący dreszcz. Hazel nie posunęłaby się do czegoś takiego, gdyby nie zorganizowała czegoś ogromnego. A co, jeśli to od początku był plan Hazel i Corbina, by trzymać mnie w niepewności przez cały dzień? Co, jeśli jego nerwowy telefon był tylko przykrywką, kłamstwem, by zbić mnie z tropu? Prawdopodobnie wcale nie przeglądał traktatów. Czekał na mnie z szeroko otwartymi ramionami i bukietem róż. Zawrotna, romantyczna ekscytacja wymazała wszelkie ślady mojego wcześniejszego rozczarowania. Ta myśl była tak radosna, że miałam nadzieję, iż dziwny ból w mojej klatce piersiowej wkrótce ustąpi. Nie kłopotałam się przebieraniem z cienkiej, jedwabnej koszuli nocnej. Chwyciłam długi, gruby płaszcz, zarzuciłam go na ramiona, by się okryć, i wsunęłam stopy w sandały. Wymknęłam się z domu, wiedząc doskonale, że mój ojciec wyszedł na nocne spotkanie i nie będzie go w pobliżu, żeby zrobić mi awanturę. Droga do Hotelu Grand Crest była krótka. Nocne powietrze szczypało moją skórę chłodem, a kiedy spojrzałam w górę, zobaczyłam księżyc świecący jasno na ciemnym niebie. Drzewa i ptaki kąpały się w ciepłym świetle księżyca pośród rozżarzonych świateł zewnętrznych hotelu. Wjechałam na rozległy parking, a jeden z hotelowych pracowników wskazał mi miejsce. Wyszłam w pośpiechu, ale zamykając drzwi, kątem oka dostrzegłam coś znajomego. Myślałam, że się pomyliłam, lecz cofnęłam się przed pojazd, który właśnie minęłam. To był samochód Corbina. On tu był. Pisnuczyłam z ekscytacji, zasłaniając usta dłonią. Moja radość nie znała granic. On i Hazel zaplanowali dla mnie ogromną niespodziankę, a ja wpadłam na ich trop. Czułam zawrót głowy, chichocząc jak uczennica, gdy wchodziłam przez wielkie wejście. Hol hotelu był pełen przepychu, z luksusowymi meblami i rozległymi korytarzami. Podeszłam do recepcji, nie mogąc zetrzeć szerokiego uśmiechu z twarzy. Zapytałam recepcjonistkę, która obdarzyła mnie gorliwym, profesjonalnym uśmiechem i poprowadziła w stronę szklanej windy, mającej zabrać mnie do apartamentu prezydenckiego. Moje oczy błyszczały w oczekiwaniu. Apartament Prezydencki. Moje serce zaczęło szaleńczo łomotać o żebra. Wyglądało na to, że Corbin poruszył niebo i ziemię, by wywrzeć na mnie wrażenie. Czułam się wyjątkowa. Weszłam do eleganckiej szklanej windy, naciskając przycisk najwyższego piętra. Drzwi zasunęły się, zamykając mnie w cichej, luksusowej bańce. Gdy kabina wznosiła się, obserwowałam przez przezroczystą szybę windy, jak lśniąca panorama miasta kurczy się pode mną. Nigdy wcześniej tak naprawdę tu nie byłam, ale to było oszałamiające miejsce. Oparłam się o szkło, wypuszczając drżący oddech. Moją klatkę piersiową wypełniło ciepło. Nie mogłam się doczekać, aż otworzę drzwi, wpadnę w jego ramiona i zobaczę, jak promienieje na mój widok. Miałam nadzieję, że będzie miał dobre wieści o rozmowie jego alfy z moim ojcem. Winda zadźwięczała, a drzwi rozsunęły się, ukazując ustronny, wielki korytarz. W przeciwieństwie do innych pięter, które mijałam, to nie miało wielu drzwi wzdłuż okrężnej ścieżki. Była tylko jedna droga, prowadząca prosto do zestawu ciężkich, podwójnych drzwi po prawej stronie. Podłoga korytarza pokryta była pluszowym dywanem, tak grubym, że moje stopy czuły jego miękkość przez sandały. Górne światła automatycznie włączały się, gdy stawiałam kolejne kroki, oświetlając mi drogę niczym małe ogniki prowadzące do skarbu. Starałam się iść tak wolno, jak tylko mogłam, nie chcąc robić hałasu. Miękki dywan przyjemnie uginał się pod moimi stopami, gdy dotarłam do ciężkich drzwi apartamentu. Myślałam, że będę musiała siłować się z ich otwarciem, ale gdy sięgnęłam do klamki, zauważyłam, że zostawił je lekko uchylone. Niezdara, pomyślałam z czułym uśmiechem. Przysunęłam się blisko szczeliny, przyciskając ucho do drewna, by go nasłuchiwać. Spodziewałam się usłyszeć, jak szeleści prezentem albo nalewa drinki. Jednak głosy przenikające przez szczelinę nie były tym, czego oczekiwałam. Usłyszałam cichy śmiech Corbina. Ale nie był sam. Kobiecy głos odpowiedział chichotem – głos, który nie należał do Hazel. Moje serce zgubiło przerażony rytm. Uśmiech zamarł na mojej twarzy, wykrzywiając się w coś napiętego i zdezorientowanego. Przysunęłam się bliżej, a oddech uwiązł mi w gardle, gdy dźwięki przybrały na sile. Żartobliwe tony zmieniły się, przechodząc w głośne, wyuzdane sapnięcia i ekstatyczne jęki intensywnej fizycznej bliskości. Mój żołądek zapadł się w bezdenną otchłań. – Och kurwa, dokładnie tam – jęknęła głośno kobieta, a jej głos był bez tchu i surowy. Potem nadeszły ciężkie, mokre dźwięki. Nieomylne, szybkie plaskanie skóry o skórę niosło się echem z pokoju. Przyprawiający o mdłości, mokry dźwięk zderzającego się ciała, gdy wbijał swojego twardego kutasa głęboko w jej mokrą cipkę, rozbrzmiewał na korytarzu. Dźwięki ich zdrady były graficzne i bezlitosne. Mój umysł plastycznie wizualizował przerażającą rzeczywistość na podstawie samego dźwięku: Corbin bezlitośnie rżnący inną kobietę, rozciągający jej ciasne wejście, podczas gdy ona skamlała i wiła się z czystej rozkoszy. Następnie chropowaty, nieomylny głos Corbina zrujnował mój świat. Wydał z siebie ostry pomruk, głośno w nią uderzając i jęknął: – Cholera, dziewczyno, jesteś taka ciasna. – Corbin... tak! – wrzasnęła kobieta, a rama łóżka uderzała o ścianę z siłą jego nieustępliwych pchnięć. Moje ciało zaczęło drżeć. Nogi trzęsły się tak mocno pod grubym płaszczem, że ledwo mogłam utrzymać się w pionie. Moje palce zdrętwiały, bezwładnie zsuwając się z zimnego metalu klamki. Potknęłam się do tyłu, a moje sandały pociągnęły po pluszowym dywanie. Ciężki materiał płaszcza wydawał się ołowianym ciężarem, dusząc mnie. Przerażająca rzeczywistość uderzyła we mnie jak brutalny fizyczny cios w brzuch. Za niecałe dwa dni miałam wyjść za mąż za tego mężczyznę. Spędziłam cały dzień, walcząc z moim przeznaczeniem, upojona ekscytacją, że próbuje znaleźć sposób, by zastąpić Dariusa. A teraz, w tej samej sekundzie, był w tym pokoju, ładując się w ciało innej kobiety, pieprząc ją bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Moja radosna, romantyczna ekscytacja została unicestwiona przez przyprawiającą o mdłości, niszczącą świat zdradę. Żółć podeszła mi do gardła. Zaczęłam łapać chrapliwe oddechy, walcząc z całych sił, by powstrzymać łzy. Odsuwając się od drzwi, oparłam się o ścianę i pozwoliłam, by prawda do mnie dotarła. Próbowałam zatkać uszy, przyciskając dłonie do głowy, by odciąć się od wszelkich emocji, ale ich ekstatyczne jęki i ciężkie, mokre, plaskające dźwięki pchnięć Corbina były zbyt głośne. Przebiły się przez moją obronę. Mokre tarcie ich seksu było jak postrzępiony nóż przeciągany po moim kręgosłupie, rozcinający każdą uncję miłości, którą myślałam, że do niego czułam. Mój umysł opróżnił się, zamieniając się w pustą, duszącą otchłań. Moje ciało przypominało próżnię, w której nie było niczego. Pustka. Zdesperowana, by zaczerpnąć powietrza, zakryłam usta, by stłumić szloch i odeszłam zataczając się od apartamentu. Odwróciłam się i pobiegłam na oślep z powrotem po pluszowym dywanie. Słabo oświetlony korytarz wirował wokół mnie, gdy uciekałam od traumatycznych dźwięków jego niewierności. Biegłam w stronę windy, czując się uduszona. Brakowało tu powietrza. Dotarłam do szklanej windy i wbiłam przycisk przywołania. – No dajesz, no dajesz – szeptałam bezgłośnie, a mój wzrok rozmywał się od gorących, piekących łez. Moja klatka piersiowa falowała, gdy walczyłam o tlen. Słabe dźwięki pomruków Corbina wciąż pełzły korytarzem, zatruwając powietrze. W końcu winda zadźwięczała. Przygotowałam się, by wskoczyć do środka, chętna do ucieczki z tego koszmaru. Ale kiedy drzwi się rozsunęły, zamarłam w bezruchu. Oddech uwiązł mi boleśnie w obolałym gardle. Winda nie była pusta. Stał tam, zaskakując mnie po raz drugi w ciągu minionych dwudziestu czterech godzin. Ronan.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Pokój 1001 – Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa | Czytaj powieści online na beletrystyka