Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa

Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa

Autor: V. / Reverie

Rozpaczliwy apel
Autor: V. / Reverie
25 lip 2026
Elodie "A-ale ojcze..." wyjąkałam, a słowa z trudem przeciskały się przez ciasną gulę, która rosła w moim gardle. Moje serce uderzało dziko o żebra, a ten szaleńczy rytm sprawiał, że bolała mnie klatka piersiowa. To nie mogło się dziać naprawdę. Złote litery na zaproszeniu ślubnym zlały się w pozbawione znaczenia kształty, gdy mój umysł próbował przetworzyć jego rozkaz. Dał mi słowo. Obiecał, że jeśli będę siedzieć cicho, przestrzegać jego surowych zasad i celować w nauce, pozwoli mi na dalsze studia. Obiecał mi przyszłość. Nie chciałam być rzucona nieznajomemu, którego na oczy nie widziałam, i wykorzystana jako karta przetargowa do uregulowania jakiejś niewypowiedzianej transakcji. Mój ojciec zrobił powolny, celowy krok do przodu, a ciężki obcas jego buta uderzył w drewnianą podłogę jak młotek sędziowski. "Ale co?" Cofnęłam się, a mój umysł pracował na najwyższych obrotach. Potrzebowałam powodu – jakiegokolwiek powodu – żeby przemówić mu do rozsądku, żeby uzasadnić, dlaczego poślubienie Alfy Dariusa było wyrokiem śmierci. Nagle przelotna rozmowa sprzed kilku tygodni wypłynęła w moim spanikowanym mózgu. Moja najlepsza przyjaciółka, Hazel, szeptała o plotkach podczas naszej przerwy na lunch. "O-ojcze, ja..." przełknęłam suchą gulę w gardle. "Słyszałam, że Alfa Darius nie jest... nie jest dobrym człowiekiem." Szczęka mojego ojca zacisnęła się, a jego oczy pociemniały, gdy zrobił kolejny groźny krok w moją stronę. Helena rzuciła się do przodu, jej dłonie zawisły w powietrzu, jakby próbowała ochronić mnie przed jego narastającym gniewem. "Alfo Gideonie, proszę. Dopiero co wróciła do domu po pokonaniu wszystkich uczniów w mieście. Wygrała Międzyuczelniany Konkurs Naukowy. Pracowała tak ciężko, dokładnie tak, jak od niej wymagałeś." Mój ojciec się zatrzymał. Nie spojrzał na Helenę. Jego wzrok pozostał utkwiony we mnie, ostry i bezlitosny. Kiedy się odezwał, jego głos był zimny, podszyty ledwie tłumionym gniewem, który wywołał dreszcz wzdłuż mojego kręgosłupa. "A jaki ja mam z tego pożytek?" zażądał. Wskazał ostro na rozbite trofeum leżące pod stolikiem kawowym. "Mam postawić ten bezużyteczny kawałek metalu na półce i mieć nadzieję, że zapłaci za stale rosnące rachunki naszego stada? Myślisz, że quiz naukowy utrzyma dach nad naszymi głowami?" Łzy przelały się przez moje dolne rzęsy, spływając gorącym i szybkim strumieniem po mojej twarzy. Otarłam je wierzchem drżącej dłoni, a niesprawiedliwość tego wszystkiego płonęła w mojej klatce piersiowej. Dlaczego kochanie mnie przychodziło mu z takim trudem? Byłam jego własną krwią i ciałem. Przez całe życie pragnęłam choć jednego spojrzenia pełnego uznania z jego strony, jednego małego słowa pochwały, które wskazywałoby, że jest dumny ze swojej córki. Wykrwawiałam się, próbując sprostać jego niemożliwym standardom, a wszystko to na nic. "Dlaczego zawsze jesteś dla mnie taki zimny?" krzyknęłam, a mój głos się załamał. "Co takiego zrobiłam, żeby zasłużyć na taką nienawiść z twojej strony?" Słowa wyrwały się z mojego gardła z krzykiem. Po raz pierwszy w moim osiemnastoletnim życiu podniosłam na niego głos. Czysta siła mojego wybuchu na chwilę go oszołomiła, a jego oczy rozszerzyły się w szoku. Helena nabrała gwałtownie powietrza, stając bezpośrednio przede mną i rozkładając ramiona, by uchronić mnie przed nieuniknionymi konsekwencjami. "Czy ty właśnie mi odpyskowałaś?" zapytał mój ojciec, a jego ton niebezpiecznie się obniżył. Nie byłam nawet pewna, czy powinnam go jeszcze nazywać ojcem. Mężczyzna, który patrzył na swoją córkę jak na infekcję, nie zasługiwał na ten tytuł. "Owszem, zrobiłam to", odparowałam, a lata ignorowanego bólu podsyciły moją odwagę. "Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Ja..." Mocne, dźwięczne uderzenie w twarz rozległo się echem w rozległym salonie, w jednej chwili ucinając moje słowa. Siła jego dłoni, która zderzyła się z moim policzkiem, sprawiła, że moja głowa odskoczyła w bok. Zachwiałam się do tyłu, a moja dłoń powędrowała do twarzy. Skóra natychmiast zapiekła, a ostre, pulsujące gorąco rozeszło się po mojej kości policzkowej. Pomimo puchnącej skóry i metalicznego posmaku krwi kwitnącego na moim języku, cały tłumiony gniew i ból nie dały się uciszyć. Wylały się ze mnie w zdesperowanej fali. "Nie kocham Alfy Dariusa!" krzyknęłam ochrypłym głosem. "Nawet nie wiem, kim on jest!" "Zamknij się!" zagrzmiał mój ojciec, a jego twarz przybrała głęboki odcień karmazynu. "Nie waż się otwierać ust, jeśli chcesz nadal mieszkać w moim domu!" Helena sięgnęła do tyłu, chwytając moją dłoń i ściskając ją mocno w niemej prośbie, bym została w miejscu i siedziała cicho. "Alfo Gideonie, proszę, wybacz jej", błagała drżącym głosem. "To tylko dziecko." "Dziecko?" Wydał z siebie szorstki, kpiący dźwięk. "Od zawsze jest tylko bezużytecznym śmieciem, żyjącym za moje pieniądze i w komforcie tego domu. Czego dla niej nie zrobiłem? Dałem jej eleganckie ubrania, samochody i ochronę mojego nazwiska. A teraz, kiedy wreszcie nadeszła jej kolej, by spłacić dług, jaki u mnie zaciągnęła, ma czelność pyskować." Odszedł, przeczesując włosy dłonią, po czym odwrócił się z powrotem, by posłać mi mordercze spojrzenie. "Znalazłem jej idealną partię. Owdowiałego alfę szukającego partnerki. Kogoś, kto faktycznie może utrzymać to stado. Ale nie, musiała iść i znaleźć sobie jakiegoś bezwartościowego przyszłego betę, żeby bawić się z nim w dom." Zamarłam, a powietrze uciekło mi z płuc. Gapiłam się na niego z przerażeniem. Zaśmiał się, co zabrzmiało okrutnie i zwycięsko, jakby przyłapał mnie na tarzaniu się w błocie. "Tak, wiem wszystko o twoim głupim chłopaku", zadrwił. "Jak tylko dowiedziałem się, że włóczysz się po kątach, zamiast skupić się na swoich obowiązkach, musiałem wziąć sprawy we własne ręce." "Nie, ojcze, proszę. Nie rób tego." Wola walki opuściła mnie, zastąpiona czystym przerażeniem. Moje kolana ugięły się, uderzając o twardą podłogę z głuchym łoskotem. Spojrzałam na niego, błagając, ale on już odwrócił się plecami, kierując się w stronę korytarza prowadzącego do jego biura. Panika ścisnęła moją klatkę piersiową. Musiałam sprawić, by się zatrzymał. Przypomniałam sobie najmroczniejszą część plotki, którą podzieliła się Hazel, przerażające twierdzenie, od którego krew ścinała mi się w żyłach. "Alfa Darius jest wdowcem, ale nie dlatego, że jego partnerka zmarła z przyczyn naturalnych!" krzyknęłam w stronę jego oddalających się pleców. "On ją zabił!" Jak mógł odesłać mnie do mordercy? Jak jakikolwiek ojciec mógłby to zrobić? Mój ojciec zatrzymał się w pół kroku. Odwrócił się powoli, a jego przekrwione oczy płonęły nienawiścią tak głęboką, że mnie sparaliżowała. Słowa, które wypowiedział w następnej kolejności, uderzyły mnie z siłą, która roztrzaskała moją duszę, znacznie gorzej niż fizyczny policzek w twarz. "Tak samo, jak ty zabiłaś moją przeznaczoną", warknął. "Jest dla ciebie idealny." Nabierałam gwałtownie powietrza, które zamieniało się w lód w moim gardle. "Nie chciałam zabić mamy", szlochałam, owijając ramiona wokół brzucha. "Tęsknię za nią bardziej niż ty..." Podniósł rękę, celując drżącym palcem prosto w moją twarz, a jego głos osiągnął najwyższy poziom wzburzenia. "Zabrałaś mi żonę i moją przeznaczoną w dniu, w którym się urodziłaś! Jesteś czystym złem. I nie mogę się doczekać, kiedy się ciebie pozbędę." Moja twarz zbladła, a krew odpłynęła z moich kończyn, gdy zachwiałam się do tyłu. Pokój zawirował wokół mnie. Miałam wrażenie, jakby wziął rozżarzone do białości ostrze i wbił je prosto w moje serce. Ból był przytłaczający, duszący. Nie mogłam oddychać. Nie mogłam myśleć. Odurzona i pogrążona w rozpaczy, pozwoliłam Helenie otoczyć moje drżące ramiona ciepłymi rękami. Wyprowadziła mnie z salonu i poprowadziła po schodach do mojej sypialni, a jej ciche pomruki pocieszenia brzmiały w moich uszach jak szum. Minęły godziny. Leżałam w łóżku, tępo wpatrując się w okno. Księżyc świecił jasno na nocnym niebie, a jego srebrne światło przenikało przez małą szczelinę w zasłonach, rzucając długie, zimne cienie na moją podłogę. Mój wzrok powędrował na cyfrowy zegar na szafce nocnej. Wskazywał 2:00 w nocy. Powinnam już twardo spać, wyczerpana emocjonalnym laniem, ale byłam całkowicie rozbudzona. Mój umysł odtwarzał ten incydent w kółko w okrutnej, niekończącej się pętli. Jego zniesmaczona twarz. Piekący policzek. Oskarżenie, że jestem czystym złem. Potrzebowałam koła ratunkowego. Hazel wyjechała z miasta z powodu nagłego wypadku rodzinnego w innym stanie; nie mogłam jej obciążać, gdy sama borykała się z własnym kryzysem. Została tylko jedna osoba. Moja jedyna pozostała nadzieja. Corbin. Odkopałam splątane koce, a moje ręce trzęsły się gwałtownie, gdy sięgałam po telefon na szafce nocnej. Wybrałam jego numer, przyciskając zimny ekran do ucha. Na szczęście połączenie zostało odebrane po pierwszym sygnale. "Corbin, tęsknię za tobą", wydyszałam, a tama znów pękła. Świeże łzy spłynęły po moich policzkach, gdy wybuchnęłam histerycznym szlochem. Słowa wylewały się ze mnie w gorączkowym pośpiechu, gdy szczegółowo opisywałam rozbite trofeum, przerażające zaproszenie na ślub, policzek i druzgocące rewelacje o Dariusie. "Nie chcę wychodzić za nikogo innego", błagałam, ściskając telefon tak mocno, że obudowa mogła pęknąć. "Chcę ciebie. Ja... myślę, że powinniśmy uciec. Musimy wyjechać." Czekałam na jego pocieszający głos, na tę zaciekłą opiekuńczość, na której polegałam przez ostatni rok. Ale cisza po drugiej stronie słuchawki przeciągała się, gęsta i nienaturalna. Kiedy Corbin wreszcie się odezwał, jego odpowiedź mnie zmroziła. Jeśli słowa mojego ojca były zimne, słowa Corbina były absolutnym lodem. "Przepraszam, Elodie. Nie możemy tego zrobić." Zamrugałam, odsuwając telefon, by spojrzeć na ekran i upewnić się, że zadzwoniłam do właściwej osoby. "Dlaczego?" zapłakałam, a mój głos się łamał. "Słuchaj. Trudno mi to teraz wyjaśnić", powiedział płasko, bez cienia emocjonalnego ciepła. "Ale Alfa Des powierzył mi ogromną odpowiedzialność. Jestem w trakcie dogadywania kilku klauzul do nowego traktatu. Porozmawiajmy o tym jutro." Usiadłam, a moja klatka piersiowa unosiła się ciężko. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Byłam rzucana w paszczę rzekomego zabójcy, mój ojciec w zasadzie się mnie wyrzekł, a on martwił się o traktat? "Mój ojciec wyda mnie za Alfę Dariusa za dwa dni, jeśli czegoś nie zrobisz! Proszę, Corbin!" błagałam go, czepiając się ostatnich, kruchych strzępów mojej poczytalności. "To nie może się dziać." "Uspokój się, Elodie", westchnął, a ten dźwięk zgrzytał irytacją. "Czy nie wiesz, jak bardzo staram się wkraść w łaski Alfy Desa? Wiesz, że od kilku miesięcy próbuję go do siebie przekonać." Zamknęłam oczy, a przez mój żołądek przetoczyła się fala mdłości. To prawda, Corbin był ambitny. Ponieważ był synem bety, harował jak wół, próbując się wykazać, przejmując inicjatywę, ponieważ własny syn Alfy Desa był bezwartościowym pijakiem, który trwonił fortunę stada. Corbin chciał zabezpieczyć swoją pozycję. Chciał władzy. "Wiem", wyszeptałam, walcząc, by powstrzymać narastającą panikę. "Ale nie uważasz, że to, co ci mówię, też jest ważne?" Był moją tajną kotwicą od roku. Słodkim, opiekuńczym promykiem słońca w mojej ponurej egzystencji. Odrzucił Sloane i inne dziewczyny tylko po to, by być ze mną. Dlaczego traktował mnie jak irytującą przeszkodę? "Dla kogo tak ciężko pracuję?" Ton Corbina zmienił się, nabierając gładkiego, manipulacyjnego charakteru. "Wiesz, że robię to dla nas... dla naszej przyszłości, prawda? Spróbuję jutro porozmawiać z Alfą Desem i zobaczę, czy on będzie mógł porozmawiać z twoim ojcem." Ogromna fala ulgi spłynęła na moje drżące ciało. Napięta obręcz wokół mojej klatki piersiowej wreszcie się poluzowała. Nie opuszczał mnie. Był po prostu zestresowany. Miał plan. "Och, to taka ulga", odetchnęłam, wycierając wilgoć z twarzy. "Kocham cię, Corbin, i ja..." Ale zanim zdążyłam skończyć, gwałtownie przerwał połączenie. "Muszę już iść. Cześć."

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozpaczliwy apel – Roztrzaskana Aureola: Zawłaszczona przez mojego dręczyciela z dzieciństwa | Czytaj powieści online na beletrystyka