Sekretna korepetytorka quarterbacka

Sekretna korepetytorka quarterbacka

Autor: Aeliana Moreau

NIE MOGĘ SIĘ SKUPIĆ
Autor: Aeliana Moreau
20 cze 2026
POV Rhetta W momencie, gdy Sloane się do mnie uśmiechnęła, poczułem, jakby coś się zmieniło. Jej oczy miały najłagodniejszy piwny odcień, jaki kiedykolwiek widziałem, nakrapiany złotymi plamkami, które łapały światło, a jej śmiech? Brzmiał jak coś, co słyszy się w snach. – Wiem. Zaczęliśmy iść, ja wciąż sypałem przeprosinami za to, że ją przewróciłem. – Przysięgam, że zazwyczaj nie jestem taką fajtłapą – mruknąłem, niosąc kilka jej książek, gdy przechodziliśmy przez kampus. – Nic się nie stało – uśmiechnęła się. – Szczerze mówiąc, potrzebowałam dzisiaj trochę emocji. Zaśmiałem się, wzruszając ramionami. – Cóż, misja wykonana. Rozmawialiśmy dalej – o niczym konkretnym, o studiach, o muzyce. Świetnie się z nią rozmawiało, była osobą, przy której cisza wydawała się odprężająca. W końcu wygadałem się o moim problemie z korepetycjami. – No tak... ojciec mnie ściga, żebym kogoś znalazł. Wszyscy są albo zajęci, albo dziwni, albo nienormalni. Moją ostatnią nadzieją jest pieprzony Callum Thorne i przysięgam, że wolałbym chodzić na zajęcia całkiem nago przez cały semestr. Zachichotała. – Callum Thorne? Ten perkusista? – Ten sam. Zaśmiała się. – Cóż, masz szczęście. Jestem wzorową studentką. Same piątki. Jeśli potrzebujesz korepetycji, chętnie ci pomogę. Przysięgam, moje serce na chwilę stanęło. Czy to możliwe? Czy wszechświat zesłał mi tego anioła? – Czekaj – poważnie? Zrobiłabyś to? – Jasne, czemu nie? Wpadnij później do mojego pokoju, przejrzymy to, z czym masz problem. Boże, błogosław ten pieprzony wszechświat. Czułem się, jakbym unosił się nad ziemią, wracając do akademika. Miałem ochotę wybuchnąć śpiewem. Czułem, że powinienem podchodzić do wszystkich, ściskać ich i całować w usta, wrzeszcząc na całe gardło! Po tak długim czasie. W końcu korepetytor! ___ Później tego wieczoru Zjawiłem się pod jej drzwiami jak człowiek na kolanach błagający o ratunek, z zeszytem i długopisem w ręku. Otworzyła drzwi, wyglądając piękniej niż kiedykolwiek – z rozpuszczonymi włosami, lśniącymi ustami, w jasnoniebieskim topie i miękkich szortach, które idealnie leżały na jej nogach. – Hej – uśmiechnęła się, odsuwając się, by wpuścić mnie do środka. W jej pokoju unosił się zapach wanilii i czegoś jeszcze słodkiego, czego nie potrafiłem zidentyfikować. Siedzieliśmy na dywanie z rozłożonymi książkami, a ona tłumaczyła mi wzory, o które wcześniej zupełnie nie dbałem – ale nagle wydały mi się bardzo interesujące, bo jej głos był taki kojący. Szło dobrze. Do momentu, w którym zdjęła top. – Przepraszam... ten upał jest po prostu straszny – powiedziała, odrzucając go na bok i zostając w absurdalnie seksownym, białym koronkowym staniku. Zapomniałem, jak się oddycha. Jej skóra była nieskazitelna, złocista i gładka, a koronka opinała jej pełne piersi. Jej obojczyk, małe zagłębienie brzucha – Boże. Wyglądała jak z jakiegoś cholernego magazynu, to na pewno. – Uhh, t-tak, żaden problem – wykrztusiłem z trudem, wlepiając wzrok w podręcznik, ale nie widząc ani jednego słowa. Tłumaczyła dalej coś o równaniach, ale ja mogłem skupić się tylko na unoszeniu się i opadaniu jej piersi, na małym srebrnym łańcuszku między nimi. – Więc jeśli pomnożysz obie strony przez... Rhett? Rhett, czy ty w ogóle słuchasz? – Uhm – skłamałem, po czym poległem na następnym pytaniu, które zadała. Ciągnęliśmy to tak przez kolejną godzinę. Ja udający, że rozumiem. Ona wzdychająca i zaczynająca od nowa. W końcu zaśmiała się i zamknęła książkę. – Może powinniśmy to przełożyć. Nie każdy łapie za sześćdziesiątym razem – zażartowała. Rozmasowałem kark, zawstydzony. – Przepraszam, jestem trudnym przypadkiem. – Nic nie szkodzi – uśmiechnęła się, opierając się na rękach. – Możemy spróbować ponownie. Ja też się uśmiechnąłem. Tak, proszę. --- POV Calluma W szpitalnej sali śmierdziało antyseptykiem i cytrynowym odświeżaczem powietrza. Garbiłem się na jednym z tych niewygodnych, plastikowych krzeseł w poczekalni, mój telefon padł kilka minut temu, a ja machałem nogą, jakby to miało przyspieszyć czas. Kiedy lekarz w końcu się pojawił, zerwałem się na równe nogi. – Czy ona wyjdzie z tego? – zapytałem szorstko. Lekarz uśmiechnął się uspokajająco. – Proszę się nie martwić. Jest już stabilna. Zjawił się pan w samą porę. Fala ulgi uderzyła we mnie tak mocno, że opadłem z powrotem o ścianę. – Dzięki Bogu. – Już się obudziła, jeśli chce ją pan odwiedzić. Skinąłem szybko głową. – Tak – tak, poproszę. Kiedy wszedłem do sali, Roxie siedziała na łóżku, z kaniulą w nosie, blada, ale z bladym uśmiechem na twarzy. – Hej, gwiazdo rocka – szepnęła. Zaśmiałem się, siadając na krześle obok niej. – Przestraszyłaś mnie na śmierć, wiesz o tym? – Przepraszam – wzruszyła ramionami. – Astma to czasem suka. Zaśmiałem się, pochylając się do niej. – Więc... czy mogę zatrzymać tego pluszowego nietoperza, którego znalazłem w twojej torbie, czy jak? Wiesz, uratowałem ci życie i w ogóle. Zaśmiała się i choć jej głos był słaby, wciąż miała tę samą szaloną iskrę. – Przykro mi, za to musiałbyś uratować moje pierworodne dziecko. Roześmiałem się i pomogłem jej usiąść wygodniej na poduszkach. Wymieniliśmy się numerami, zanim wyszedłem, i czułem się z tym dobrze. Niczego nie szukałem, ale ona i tak mnie znalazła. Była tym rodzajem energii, której potrzebowałem. Będąc przy niej, czułem się jak kiełek, który po raz pierwszy czuje słońce. Ktoś, kto pasował do mojego bałaganu. Dziwna, dzika, nieprzewidywalna, ożywcza. Roxie i ja będziemy razem pakować się w kłopoty, i już nie mogłem się na to doczekać.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

NIE MOGĘ SIĘ SKUPIĆ – Sekretna korepetytorka quarterbacka | Czytaj powieści online na beletrystyka