Perspektywa Calluma
Drzwi zamykają się za Rhettem, a Reid chichocze. – Twój współlokator często tak robi?
– To sportowiec – mówię lekceważąco, tuż przy jego ustach. – Oni wszyscy są dziwni.
Usta Reida wyginają się w górę i znów mnie całuje. Są miękkie, bardziej natarczywe niż przy poprzednim pocałunku.
Rozluźniam się, a moje ramiona opadają, przestając być dziwnie napięte. Nigdy nie byłem cholerni
















