Perspektywa Rhetta
Wyprowadzam cios zaciśniętą pięścią, szybko i mocno, wkładając w to całą siłę moich barków. Moja ręka wystrzeliwuje, trafiając prosto w cel.
Trafiam go w bok szczęki. Jego głowa odskakuje do góry, a kolana uginają się pod nim jak domek z kart. Pada do tyłu, uderzając o podłogę z głuchym odgłosem.
Siła uderzenia chrupie w moich kłykciach, posyłając wstrząs w górę ramienia, który
















