Perspektywa Rhetta.
Kurwa!
Przechylam całe ciało, licząc na to, że ciężar utrzyma mnie na nogach.
Ryzykowny manewr się udaje. W ostatniej chwili udaje mi się ustać, unikając upadku w błoto. Ale nie stoję stabilnie. Uderzam plecami o lodowaty metal trybun, wzdrygając się z bólu i zimna.
Mężczyzna również próbuje wyhamować. Udaje mu się zwolnić i to, co powinno być zderzeniem, kończy się tylko sztur
















