Perspektywa Rhetta
Wygląda na to, że Callum zasnął.
Stoję nad nim przez chwilę, walcząc z chęcią wyśmiania tego, jak uciął sobie drzemkę, ten biedny nocny marek.
Jest rozwalony na całą szerokość, głowę ma w nogach łóżka, kończyny zwisają mu po bokach, usta są na wpół otwarte. Do pełnego obrazu brakuje mu tylko strużki śliny w kąciku ust.
Wkładam ubrania – pierwsze dwie rzeczy, które widzę wiszące:
















