Perspektywa Calluma Thorne’a.
Wchodzę do szpitala, próbując nakazać swojej głowie, by trzymała się pionu. Sen pomógł, ale wciąż czuję, że powinienem znaleźć jakąś pielęgniarkę, żeby mnie przebadała czy coś.
Wjeżdżam windą na górę, opierając się o chłodne metalowe ściany. Wchodzę do sali mamy z uśmiechem na twarzy. Czuję, że za kilka tygodni nasze relacje będą o wiele silniejsze—
I nie ma jej tam.
















