Punkt widzenia Rhetta.
— Cześć, tato. Dobrego popołudnia.
Alaric Vance podnosi wzrok znad telefonu. Na jego szerokim nosie spoczywają okulary w cienkich oprawkach, których zaczął potrzebować dwa lata temu. Unosi dłonie i przesuwa je nad głową.
— Rhett, witaj. Siadaj.
Mruczę podziękowanie i odsuwam krzesło. Przypominam sobie, by ważyć każde słowo w obecności ojca, wiedząc, że jedno niefortunne zdan
















