Perspektywa Calluma.
Jaskrawy fiolet przecina moje pole widzenia kątem oka. Zamieram, oddech grzęźnie mi w gardle, a palce mocniej zaciskają się na ramiączkach plecaka.
Czy to—?
Rhett podąża za moim wzrokiem, by sprawdzić, na co się gapię. Przełykam ślinę i krztuszę się, bo, do cholery, źle ją przełknąłem.
Rhett klepie mnie po plecach, gdy odruchowo się prostuję, a telefon niemal wyślizguje mi się
















