Perspektywa Rhetta.
Zamykam drzwi do pokoju i wchodzę do środka; Callum idzie przede mną.
Kieruje się do swojego łóżka, a ja idę za nim, stawiając jego torbę – tę, którą za niego niosłem – u stóp materaca. Ostrożnie siada, po czym zarzuca nogi na łóżko.
– Najpierw zdejmij buty – mówię automatycznie.
– Ech, znowu to samo! – Jęczy dramatycznie, odchylając głowę do tyłu. – Czy ranny człowiek nie może
















