Punkt widzenia Rhetta
Budzę się o zwykłej porze; wcześnie, jak powiedziałby Callum, z głosem wciąż zachrypniętym od snu nawet godzinę później.
Słońce nie wypełniło jeszcze pokoju, jedynie obwieszcza swoją rozjaśniającą obecność zza zasłon. Może dlatego wciąż nie czuję się zbyt poruszony.
Unoszę dłonie do ust, a moje zęby zaciskają się na paznokciu palca wskazującego, zanim w ogóle zdaję sobie z te
















