Perspektywa Calluma.
Reid uśmiecha się szeroko, gdy mnie widzi – to uśmiech pełen autoironii – i opada na sofę obok mnie. Wyciąga rękę po moją butelkę, a ja mu ją podaję, dzieląc się zabawą.
– Gdzie twoja randka? – pyta Reid, lekko bełkocząc przy końcówkach słów.
– Nie zabrałem żadnej. – Na moją odpowiedź obraca się całym ciałem w moją stronę, mrugając gwałtownie, prawdopodobnie próbując wyostrzyć
















