Sekretna korepetytorka quarterbacka

Sekretna korepetytorka quarterbacka

Autor: Aeliana Moreau

ZDERZENIE I SPALENIE
Autor: Aeliana Moreau
22 cze 2026
POV Rhetta Mam korepetytorkę! Te słowa obijały mi się w głowie przez cały dzień. Miałem ochotę wykrzyczeć to z pieprzonych dachów, może wytatuować sobie na plecach! I nie dość, że była miła i mądra, to jeszcze była cholernie gorąca. Kiedy zadzwonił ojciec i mogłem mu o tym powiedzieć, czułem się, jakbym wygrał wybory prezydenckie. Wtedy jego SMS-y przestały przychodzić co pół godziny, a trener dał mi spokój. Słońce świeciło jakby jaśniej. Sloane była moją wybawicielką. Po zajęciach pobiegłem do pokoju Sloane i zapukałem. Otworzyła drzwi, mierzac mnie wściekłym wzrokiem. Odskoczyłem, nieco zbity z tropu. Ale otrząsnąłem się i przykleiłem uśmiech z powrotem do twarzy. – Cześć, dobry wieczór, Sloane. – Masz czelność się tu pokazywać. Co? Byłem oszołomiony i byłem pewien, że moja twarz to zdradza. – Sloane? O czym ty mówisz? – Nie zgrywaj niewiniątka, nie zgrywaj przede mną, kurwa, niewiniątka. – Zaśmiała się kpiąco. – I nie mogę uwierzyć, że cię polubiłam, miałam zamiar... Stałem tam oniemiały, podczas gdy drzwi innych pokojów otwierały się wokół mnie, by sprawdzić, co się dzieje. Odwróciłem wzrok od ciekawskich twarzy, czując ciężar wstydu w żołądku. – Wiesz, rozmawiałam z moją najlepszą przyjaciółką wczoraj po twoim wyjściu – powiedziała, wytykając palcem moją pierś. – Powiedziała mi, że drużyna futbolowa czasem tak robi, wybierają losowe dziewczyny i robią sobie z nich głupie zakłady. To znaczy, nie mogłem powiedzieć, że nie miała racji. Czasami, w imię zabawy, moi koledzy z drużyny wymyślali wymyślne wyzwania, które angażowały kobiety, ale ja nigdy do nich nie dołączałem i to zdecydowanie nie działo się tutaj. – Sloane, nie, to nieprawda. Zapytaj kogokolwiek na kampusie, naprawdę potrzebuję korepetycji. Podniosłem dłonie w łagodnym geście, próbując ją uspokoić. Cofnęła się. – Owszem, zapytałam. Ale potem moja przyjaciółka powiedziała mi, co zrobiłeś Tessie. Próbowałeś upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, tak? Ja bym cię uczyła, a ty wygrałbyś jakikolwiek pieprzony zakład, który upichciliście w tej waszej spoconej szatni. – Sloane, naprawdę nie wiem, co się teraz dzieje. – Zrobiłem krok do przodu. – Ale przysięgam, że nie zrobiłem nic, by cię skrzywdzić lub oszukać... – Nie! Nie zbliżaj się do mnie. To wszystko, co wy faceci potraficie, to pieprzone kłamstwa – krzyknęła. Czułem, że to nie dotyczyło tylko mnie. Ktoś wcześniej skrzywdził tę piękną dziewczynę i teraz wydawało się, że widzi go we mnie. – Nigdy więcej tu nie przychodź. Potem odwróciła się i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Co jest, kurwa? Co to ma być? Co się właśnie stało? Nie tylko wróciłem do punktu wyjścia, nie mając korepetytora, ale teraz Sloane, którą zaczynałem lubić, szczerze mnie nienawidziła. Te ciepłe łzy beznadziei wróciły z pełną siłą. Zacisnąłem oczy, gdy drzwi Sloane rozmazały mi się przed oczami. Musiałem wrócić do pokoju, musiałem być sam. _ POV Calluma – Jak się miewa moja ulubiona Roxie? – zapytałem, wsuwając głowę do jej sali, z fioletowym balonem ukrytym za plecami. – Jestem twoją jedyną Roxie – zachichotała. Wszedłem, a ona pisnęła, gdy mój mały prezent ukazał się jej oczom. Wiedziałem, że jej się spodoba. Stawiając go na szafce nocnej, usiadłem. – Chciałem zapytać, Roxie... Czy masz kogoś? Kogoś, kto pomoże ci po powrocie do domu? – Tak, jasne, oczywiście! Wziąłem głęboki oddech. Roxie nie patrzyła na mnie, a na jej policzki wypłynął rumieniec. Powiedziała to tak lekko, tak wysokim głosem, nawet jak na nią, że wiedziałem, iż kłamie. – Roxie, jestem tu jedyną osobą, która odbiera cię ze szpitala... – Cal, wszystko w porządku. Moja mama po prostu późno pracuje. Wciąż na mnie nie patrzyła. Przebierałem nogami. Wiedziałem, jak to jest kłamać, bo wstydzisz się swojej sytuacji domowej, i dałbym sobie uciąć rękę, że Roxie właśnie to robiła. – Mógłbym wpaść jutro po pracy, wiesz, jeśli ona znów będzie pracować do późna. Nawet jeśli nie będzie, i tak chciałbym pomóc. Roxie westchnęła. Nie naciskałem, więc nie mogła być zła. Musiała albo się zgodzić, albo mi odmówić, a wtedy mógłbym zapytać dlaczego. – Ale co z tobą? Nie pracujesz? Uśmiechnąłem się łagodnie. – Już im powiedziałem, że dzisiaj nie pracuję, i mogę to zrobić jutro. Roxie zwiesiła głowę. Czekałem, aż się odezwie, a kiedy to zrobiła, jej głos był ostrożny. – Moja mama jest za granicą. Zbagatelizowałam ten atak, nawet nie powiedziałam jej, że mnie przyjęli, żeby nie musiała wracać. – Może powinna... – Nie! Potrzebujemy pieniędzy, a ona ciężko pracowała na tę posadę. Nic mi nie będzie, naprawdę, do jutra będę mogła znów chodzić na wspinaczkę. Opadła na łóżko i przygryzła wargę, przygotowując się na osądzenie lub, co gorsza, litość. Niczego takiego tu nie znajdzie. – Uprawiasz wspinaczkę? Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Widziałem wdzięczność w jej oczach. Byliśmy czymś więcej niż nasze problemy, a ja wiedziałem to lepiej niż ktokolwiek inny. – A ty nie? – Nie, ale musisz mnie zabrać następnym razem, gdy pójdziesz. – Trzymam za słowo. Siedzieliśmy przez chwilę w komfortowej ciszy. Trochę przypominała mi moją siostrę, a przynajmniej tę jej wersję, którą mój ojciec stłamsił i ostatecznie zabił, kiedy wygnał mnie ze swojego domu. – Obiecaj mi – powiedziałem cicho, gapiąc się w sufit. – Zadzwonisz, jeśli będziesz czegoś potrzebować. Przewróciła oczami, ale widziałem cień uśmiechu na jej ustach. – Jestem pewna, że ktoś tam potrzebuje twojej pomocy bardziej, Supermanie. – Roxie. – Dobra, dobra, rany. Obiecuję. Upewniłem się, że wygodnie usadowiła się w taksówce, zanim ruszyłem do domu. Gdy samochód odjechał, telefon zawibrował mi w kieszeni. Wyciągnąłem go i zobaczyłem wiadomość od Roxie: „Dziękuję, Cal”. Szczerzyłem się do ekranu przez dobrą minutę, zanim schowałem telefon i poczłapałem do akademika. Byłem w tak dobrym nastroju, że nawet nie zamierzałem dzisiaj prowokować pięknisia z tymi jego cholernie szerokimi barami. Poza tym nie powinno mnie być w domu o tej porze, nie było nawet ósmej. Lubiłem nasz niepisany harmonogram, dawał mi czas dla siebie rano przed całym chaosem. Nie będę mu wchodził w drogę. Właśnie ściągnąłem koszulkę, kiedy otworzyły się drzwi. Rhett wszedł i zatrzymał się gwałtownie na mój widok. Podniosłem ręce w geście poddania i włożyłem koszulkę z powrotem. Nie powiedział ani słowa, powłócząc nogami w stronę swojego łóżka. Przyglądałem mu się, moje zainteresowanie zostało rozbudzone. Może byłem szalony, ale pięknis wyglądał, jakby był na skraju płaczu. Nigdy nie widziałem go w takim stanie – z opuszczonymi ramionami, zwieszoną głową, wyglądającego jak człowiek, którego świat wielokrotnie kopnął w jaja. – Wszystko w porządku? Zapytałem od niechcenia, czując, że po prostu projektuję na niego sytuację Roxie. Biorąc pod uwagę stan naszych relacji, spodziewałem się, że mnie zignoruje, ale podniósł wzrok na moje pytanie, z oczami lśniącymi od łez. I wtedy Rhett Vance, kurwa, pęka; ciche, dławione łkanie, drżące ramiona, twarz robiąca się czerwona. Stałem tam i gapiłem się na tego faceta mierzącego metr dziewięćdziesiąt cztery. Nigdy nawet nie wyobrażałem sobie Rhetta Vance’a w takim stanie. Wydawało się to niemal niemożliwe – złoty chłopiec, który dosłownie zaraz miał mieć wszystko u stóp – i nie wiedziałem, co zrobić. Ale nie mogłem go tak zostawić, nie mogłem po prostu się położyć i założyć słuchawek. Podszedłem więc do niego i delikatnie położyłem dłonie na jego ramionach, przygotowując się na ewentualność, że mnie odepchnie. – Proszę, Callum – powiedział niepewnie, patrząc na mnie, jakbym był łodzią ratunkową, a on tonął na środku morza. – Proszę, pomóż mi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ZDERZENIE I SPALENIE – Sekretna korepetytorka quarterbacka | Czytaj powieści online na beletrystyka