Xylia podniosła wzrok. To był Ziggy Schultz, najstarszy syn rodziny Schultzów. Ubrany na czarno, usiadł z naturalną swobodą, a jego bystre oczy lśniły, podczas gdy na ustach błąkał się cień uśmiechu. Jego spojrzenie omiotło Xylię, po czym zmarszczył brwi. „Co ona tu robi?”
Xylia zacisnęła usta i milczała. Wiedziała od dziecka, że Ziggy nigdy jej nie lubił.
Tymczasem Tessa naturalnym gestem chwycił
















