Popchnięta przez Melanie, Xylia zachwiała się, a gwałtowny ruch pogorszył uraz jej stopy. Przeszył ją ostry ból, niemal powalając ją na podłogę. Uratowało ją tylko chwycenie się pobliskiego krzesła.
Nie miała siły przejmować się złośliwymi uwagami Melanie.
Ostatnio Melanie wykorzystywała każdą okazję, by uderzyć w Xylię. Początkowo nazywała ją pechowcem, obwiniając ją za sprowadzenie nieszczęścia,
















