Xylia wtuliła się w ramiona Joshui i szlochała, a wszystkie żale i krzywdy, które w sobie dusiła, w końcu znalazły ujście.
Joshua rozwiązał ją drżącymi rękami, delikatnie ją pocieszając.
Jego dłonie drżały, ale wzrok był lodowaty i przerażający.
Sadie, która stała z boku, była śmiertelnie przerażona nagłym przybyciem Joshui. Widząc tych facetów pobitych do nieprzytomności, nie dbała już o nic inne
















