W ciemnych oczach mężczyzny przemknął chłód, tak zimny, że aż ściągnął jej brwi. Instynktownie Xylia cofnęła się o krok.
„To, czy jestem posłuszna, czy nie” – powiedziała chłodno, głosem opanowanym i zdystansowanym – „wydaje się nie mieć z tobą już nic wspólnego”.
W następnej chwili Joshua ruszył naprzód, obejmując ją w talii ramieniem – lekko, niemal po dżentelmeńsku.
Ból, który wezbrał, gdy zoba
















