Nagle pojawił się Orion, a groźna postawa Connora wyraźnie złagodniała.
Xylia wykorzystała moment, gdy uścisk Connora zelżał, szybko wyszarpnęła ramię z jego dłoni i cofnęła się, zwiększając dystans między nimi.
Connor, czując, że jego dłoń jest teraz pusta, instynktownie zacisnął palce. W jego piersi rozlało się uczucie pustki, jakby Xylia miała pewnego dnia odejść od niego właśnie w ten sposób.
















