Chłód przebiegł przez Xylię Schultz; uśmiechnęła się z pogardą.
Jej rozczarowanie narastało, warstwa po warstwie – nie zrodziło się z jednej chwili.
Jej głos był opanowany. „Sonny, posłuchaj – rozwodzę się z twoim ojcem, nawet gdyby wczoraj nic się nie wydarzyło”.
Widząc, jak Sonny Ford zastyga w bezruchu, złagodniała, wypuszczając ciche westchnienie.
Teraz jego wielkie, jasne oczy wyglądały dokła
















