To był Connor. Jego uścisk wbił się w nadgarstek Xylii, wysyłając ostry impuls bólu przez na wpół zagojoną ranę. „Puszczaj” – powiedziała, a jej twarz była pusta i gładka jak tafla wody.
Twarz Connora na chwilę stwardniała. Zmarszczył brwi, po czym zarzucił jej swój płaszcz na ramiona. „Próbowałem powstrzymać twoją matkę przed wałkowaniem tematu popchnięcia Tessy” – powiedział chłodno, tonem ociek
















