Wróciłem, a teraz drżą

Wróciłem, a teraz drżą

Autor: Avelon Thorne

Rozdział 2 Wkroczyłem w ten bałagan sam
Autor: Avelon Thorne
3 mar 2026
Connor wydał z siebie długie westchnienie, niemal jakby spadł mu z serca ciężar. – I naprawdę, to, że Xylia nie będzie mogła tańczyć, nie jest najgorszą rzeczą. W ten sposób nikt nie stoi na drodze Tessy. Bycie solistką było jej marzeniem. – Nie masz pojęcia, ile zrobiłem, tylko po to, by upewnić się, że będzie szczęśliwa. Nawet sam wpakowałem się w to bagno, żeby to umożliwić. Xylia po prostu zamarła, a cienka warstwa rozpaczy rozlała się w jej piersi. Osiem lat temu, kiedy pojawiła się Tessa, Xylia dowiedziała się, że nie jest nawet prawdziwą córką rodziny Schultzów. Narzeczony Xylii rzucił ją tam, na oczach wszystkich, i przysiągł, że wyrzuci ją z Jupiton. Potem ożenił się z Tessą. Z dnia na dzień Xylia stała się puentą każdego żartu w ich kręgu. Przyjaciele i rodzina traktowali ją tak, jakby ukradła coś, co do niej nie należało. Ludzie szeptali, że musiała polować na pieniądze Schultzów, skoro tak długo trzymała się tego tytułu. Tylko Connor przyszedł do Xylii, kiedy się rozpadała. Powiedział jej: „Xylio, ożenię się z tobą. Od teraz ja będę stał za twoimi plecami”. Xylia była wzruszona, wręcz oszołomiona, i zdecydowała się za niego wyjść. Wierzyła, że jest jej bratnią duszą. Dla niego odrzuciła nawet ofertę od światowej sławy tancerza. Później, gdy Xylia usłyszała, że Tessa została ostatnią uczennicą tego tancerza i skończyła jako najlepsza tancerka w kraju, nie myślała o tym zbyt wiele. Patrząc wstecz, Xylia widziała teraz rękę Connora w tym wszystkim. Nic dziwnego, że nawet po ślubie, choć traktował ją dobrze, zawsze czuła, że nie może dotrzeć do jego serca. To wszystko było ustawione. Każdy krok. Tylko po to, by upewnić się, że marzenie Tessy się spełni. Xylia wydała z siebie bezgłośny śmiech, a łzy i tak popłynęły. Pomyślała: „A więc to właśnie oznacza »sam wpakowałem się w to bagno«. Któż inny jak nie ja byłby tak wielkim głupcem? Osiem lat biegania w kółko, pozwalając temu samemu mężczyźnie tak mną pogrywać? Osiem lat, a ja poświęciłam wszystko. Zrezygnowałam z tańca, by zostać lekarzem, bo zdrowie Sonny'ego było delikatne. Stawałam na głowie, by zadowolić Connora, kiedy nie mogłam do niego dotrzeć. I przez cały ten czas myślałam, że to ze mną jest coś nie tak”. Łzy Xylii wsiąkały w poduszkę. Próbowała podnieść rękę, by je otrzeć, ale dłoń po prostu opadła bezwładnie, bezużyteczna. Ścięgna zostały przecięte przez współwięźniarkę, gdy była zamknięta, jako kara za nieposłuszeństwo. Nigdy więcej nie utrzyma skalpela. Zapracowała tymi rękami na stanowisko głównego chirurga, a teraz wszystko przepadło, ponieważ Connor i Sonny opóźnili jej operację. Szklany kubek ze stolika z brzękiem spadł na podłogę, a ostry dźwięk przeciął powietrze. Głosy na zewnątrz umilkły i Connor wpadł do środka. Przez ułamek sekundy w jego oczach błysnęła panika, zanim wziął Xylię w ramiona. – Xylio, obudziłaś się? Operacja poszła naprawdę dobrze. Co się dzieje? Czoło Connora było napięte, twarz pełna troski. Gdyby Xylia nie słyszała tego, co powiedział wcześniej, mogłaby w tę troskę uwierzyć. Sonny wdrapał się do jej łóżka, a jego głos się łamał. – Mamo, chce ci się pić? Przyniosę ci wody. Wcześniej Xylia myślałaby, że jej życie jest idealne. Mąż, który traktował ją jak skarb; syn, który ją uwielbiał. Ale teraz czuła tylko wstręt do tego, jak bardzo było to fałszywe. Ona, którą oszukali, wyglądała jedynie żałośnie. Nos Xylii piekł, ból zalewał każdą kość w jej ciele. Zusiła łzy, opuściła głowę i zdobyła się na blady uśmiech. Widząc ją w takim stanie, Connor niemal trząsł się z niepokoju. Opuścił głowę, po czym znów spojrzał w górę, mając zaczerwienione obwódki oczu. – Xylio, czy coś cię boli? Wezwę z powrotem lekarza. Nie martw się, znajdę tego, kto złożył fałszywe zeznania. Nie pozwolę, byś cierpiała na darmo. Łza spłynęła po twarzy Xylii. Jej wzrok błądził, całe ciało miała zimne. Pomyślała: „Naprawdę odstawili niezłe przedstawienie. Pozwoliłam się oszukiwać przez te wszystkie lata, wykorzystywać, aż nic nie zostało, i dopiero teraz zobaczyłam prawdę”. Wyraz twarzy Xylii stał się obojętny. Po raz pierwszy cięła słowami ostro. – Minęły trzy miesiące. Wciąż nie znalazłeś osoby, która złożyła fałszywe zeznania? Czy moją rękę i nogi da się w ogóle uratować? W myślach dodała: „I... czy w ogóle czujesz do mnie jeszcze choć odrobinę litości?”. Głos Xylii przeciął ciszę pokoju. Connor zamrugał oszołomiony, zanim przemówił. – Xylio, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by sprawiedliwości stało się zadość. A co do twojej ręki, upewnię się, że zajmą się nią najlepsi ludzie. Sonny oparł się o łóżko Xylii, mocno trzymając ją za rękę. – Mamo, proszę, nie smuć się. Lekarze tutaj po prostu nie są tak dobrzy, ale tata sprowadził już najlepszy zespół z zagranicy. „Nie dlatego, że lekarze tutaj byli źli” – argumentowała w milczeniu Xylia – „ale dlatego, że wy dwaj zwlekaliście, aż było za późno”. Nagle poczuła głębokie wyczerpanie. Trzymała się w więzieniu przez trzy miesiące, tylko po to, by wyjść i ich zobaczyć. A teraz dwie osoby, które znaczyły dla niej najwięcej, zgotowały jej taką „niespodziankę”. – Zapomnij o tym – powiedziała Xylia, pociągając kącikiem ust. Utkwiła wzrok w Connorze, obserwując każde drgnienie na jego twarzy. – Chcę tylko znaleźć kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku, tego, kto sfałszował zeznania, i oczyścić swoje imię. Przez sekundę idealna maska Connora pękła. – Xylio, nigdy nie byłaś tak czepialska. – Jego brwi ściągnęły się, a głos stał się chłodny. – Postaram się cię pomścić, ale nie chcę, żebyś utonęła w nienawiści. Czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy po prostu żyli w spokoju? Gorycz przeszyła Xylię. Całe ciało bolało ją aż do odrętwienia. Krzyczała w duchu: „Zniszczyliście każdą, najmniejszą nadzieję, jaką miałam. Jak, do diabła, miałabym po prostu »żyć w spokoju«?”. – Mamo, nawet jeśli twoja ręka nigdy się nie zagoi, ja i tata nigdy nie będziemy patrzeć na ciebie z góry z powodu niepełnosprawności. Proszę, porzuć nienawiść. – Słowa Sonny'ego zabrzmiały łagodnie, ale na jego młodej twarzy widniał wyraz okrutnego osądu. Xylia nie mogła znieść tego rodzaju litości owiniętej w poczucie winy. Otworzyła usta, by powiedzieć więcej, ale zadzwonił telefon Connora. Jego zimna twarz natychmiast stopniała w łagodność. Xylia wpatrywała się w Connora w milczeniu, czując gorzki smak w piersi. Przez te wszystkie lata małżeństwa traktował ją dobrze, ale jego twarz była zawsze zdystansowana, zimna. Kiedyś myślała, że może po prostu nie potrafi się uśmiechać. Okazało się, że zachowywał ten uśmiech tylko dla kogoś innego. Po rozłączeniu się Connor wyglądał na nieco skruszonego, brwi miał ściągnięte. – Xylio, coś wypadło w szkole Sonny'ego. Muszę go tam zawieźć. Głowa Xylii opadła. Connor zapomniał, że zawsze miała wyostrzony słuch. Nawet gdy głos po drugiej stronie był cichy, usłyszała ten beztroski śmiech kobiety. – Connor, mój występ właśnie się skończył. Przyjedź po mnie. Zapraszam cię na kolację. Ten głos Xylia znała aż za dobrze. Tessa Schultz, prawdziwa córka rodziny. Promienna, pełna życia, kochana gdziekolwiek się pojawiła. Klatka piersiowa Xylii stała się zimna, a wyczerpanie cięższe niż kiedykolwiek. Spojrzała na Connora i powiedziała spokojnym tonem: – Ale dziś jest sobota. Connor zmarszczył brwi, rzucając Sonny'emu spojrzenie. Chłopiec natychmiast podłapał. – Mieliśmy występ w szkole, mamo. Muszę ćwiczyć. Kiedy wyzdrowiejesz, przyjdziesz zobaczyć mnie na scenie. Kłamstwo było szyte grubymi nićmi, a zniecierpliwienie Connora było wypisane na całej jego twarzy. W duchu uśmiechnęła się gorzko. „Więc teraz, kiedy jestem kaleką i nie mogę się podnieść, nawet nie zadają sobie trudu, by udawać, tak?” Klatka piersiowa Xylii piekła, ale jej twarz zachowała blady uśmiech. – Idźcie. Ten cień zniecierpliwienia w końcu zniknął z twarzy Connora. Nalał jej szklankę mleka i odstawił ją. – Zawsze uwielbiałaś mleko. Wypij i czekaj tu na mnie. Potem wyszedł z Sonnym, poruszając się szybciej niż to było konieczne, niemal jakby nie mógł się doczekać wyjścia. Xylia wpatrywała się w szklankę mleka i uśmiechnęła się słabo. Miała nietolerancję laktozy. Ta, która uwielbiała mleko, nigdy nie była nią.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Wkroczyłem w ten bałagan sam – Wróciłem, a teraz drżą | Czytaj powieści online na beletrystyka