Connor podążył za tropami śledztwa i dotarł do magazynu, w którym przetrzymywano Xylię.
Zanim w ogóle przekroczył próg, uderzył go wstrętny, gryzący odór zgnilizny i chaosu.
Z jego twarzy natychmiast odpłynęła krew.
– Xylia – wymamrotał jej imię i wpadł do środka.
Magazyn był pusty, ale podłogę zaścielał bezładny bałagan.
Na widok plam na posadzce krew w Connorze zawrzała.
Ochroniarz, który szedł
















