Zoran w końcu skinął głową, zdobywając się na słaby uśmiech. „Vespero, masz naprawdę nie lada umiejętności”.
W drodze tutaj naprawdę myślał, że dzisiejszy dzień będzie jego ostatnim; nie miał nawet siły, by wypowiedzieć ostatnie słowo.
Ku jego zaskoczeniu, w ciągu zaledwie dziesięciu minut zabieg Vespery sprawił, że poczuł się znacznie lepiej.
Vespera skinęła lekko głową z opanowanym uśmiechem. „Pochlebia mi pan. Pana stan znacznie się ustabilizował. Szanse na powodzenie operacji wzrosły.
„Gdyby wszedł pan na salę operacyjną w swoim wcześniejszym stanie, powiedziałabym, że miałby pan tylko około dwudziestu procent szans na przeżycie”.
Mówiąc to, metodycznie zdezynfekowała igły i schowała je.
Vespera była bardzo stanowcza. Obok niej twarz Arisa pociemniała. „Skąd możesz mieć taką pewność, że to dwadzieścia procent? Czy ty w ogóle jesteś lekarzem? Mogę cię teraz zgłosić za nielegalne wykonywanie zawodu medycznego – zdajesz sobie z tego sprawę?”
Vespera uniosła brew z rozbawieniem. Schowała zestaw igieł, wyciągnęła telefon i wyświetliła lśniącą licencję medyczną. „Doktorze Larkin, to jest licencja, o której zdobyciu marzyłeś przez całe życie.
„Rozpoznajesz ją? Ja dostałam swoją trzy lata temu. Możesz próbować mnie zgłosić – ale wątpię, byś dostał taką szansę”.
Aris zamarł. „N–niemożliwe. To musi być podróbka”.
Cyrus, stojący obok niego, zakpił: „Nie dorównujesz jej umiejętnościom, więc zamiast tego ją oczerniasz? Doktorat czy nie, twój charakter wciąż jest hańbą”.
Aris zakrztusił się własnymi słowami. Nawet jeśli chciał się kłócić, nie odważył się.
Inni medycy szybko wkroczyli do akcji. „Doktorze Larkin, skupmy się najpierw na stanie pana Thorne'a”.
Choć twarz Arisa była ciemna z gniewu, wciąż musiał potwierdzić status Zorana; gdyby coś poszło nie tak, Vespera nie wyszłaby łatwo z tego szpitala.
Widząc, że stan Zorana znacznie się poprawił, a czas dobiega końca, Vespera zwróciła się do Cyrusa: „Zrobiłam swoje i ustabilizowałam go. Reszta należy teraz do szpitala. Ktoś na mnie czeka. Będę się zbierać”.
Ruszyła w stronę drzwi, nie chcąc kazać Sorenowi dłużej czekać.
Ale wtedy nagle zauważyła wysoką, władczą postać stojącą w progu.
W momencie, gdy ich oczy się spotkały, jego ostre spojrzenie spoczęło na niej. „Vespera? Proszę, zostań”.
Na jego słowa wszyscy odwrócili się, by spojrzeć.
Oczy Arisa rozbłysły natychmiast, gdy rozpoznał mężczyznę. Pospieszył do niego. „Panie Thorne, pan już tutaj”.
Pospieszył z wyjaśnieniem stanu Zorana, pragnąc przypisać sobie zasługi. „Stan pana Thorne'a na razie się ustabilizował. Następnie poczekamy na resztę wyników badań i szczegółowo zaplanujemy operację. Proszę się nie martwić. Sam ją przeprowadzę...”
Ale Kaelen nawet na niego nie spojrzał. Jego wzrok był utkwiony wyłącznie w Vesperze. „Od dawna chciałem poznać lekarza prowadzącego Cyrusa. Nie spodziewałem się, że nasze drogi przetną się dzisiaj.
„To musi być przeznaczenie. Co powie pani na to, by to Vespera zajęła się operacją mojego dziadka? Niech pani poda swoją cenę”.
Zdrowie Zorana było kiepskie od lat, ale on nigdy nie ufał obcym. Nawet gdy Kaelen sprowadzał najlepszych specjalistów, starzec odmawiał leczenia.
Teraz, mając Cyrusa jako dowód jej umiejętności, Kaelen wiedział, że to jego szansa.
Vespera nie spodziewała się, że ten mężczyzna poprosi ją o przeprowadzenie operacji Zorana.
Ale Aris był jeszcze bardziej zszokowany. „Panie Thorne, powiedział pan już dyrektorowi Evanderowi Baine'owi, że to ja będę odpowiedzialny za operację. Jestem uczniem profesora Lindena i mam doktorat z medycyny...”
Przeprowadzenie operacji Zorana wystrzeliłoby jego reputację w kosmos, nie wspominając o korzyściach finansowych i powiązaniach z potężną rodziną Thorne'ów.
To była szansa życia.
Ale Kaelen wciąż na niego nie patrzył.
Jego uwaga pozostawała skupiona na długo zaniedbywanej córce rodziny Larkinów.
Z zimnym spojrzeniem Kaelen skinął lekko głową, a jego asystent natychmiast wystąpił do przodu, by zablokować Arisa. „Doktorze Larkin, pan Thorne musi omówić coś prywatnie. Proszę wyjść na zewnątrz”.
Arisowi nie udało się wcześniej wyrzucić Vespery, a teraz to on sam był wyrzucany.
„Vespero. Czy robisz to z czystej złośliwości, bo zostałaś wyrzucona z rodziny Larkinów? Panie Thorne, ona jest tylko studentką. Jej licencja jest fałszywa. Proszę jej nie wierzyć” – warknął.
Oczy Kaelena zwęziły się. Jego cierpliwość się skończyła.
Wyczuwając to, asystent wykręcił Arisowi ramię za plecy gwałtownym ruchem. „Waż słowa. Na zewnątrz”.
Z tymi słowami wypchnął Arisa z pokoju VIP.
Aris potknął się i uderzył twarzą w ścianę na korytarzu.
Medycy idący za nim wyglądali na upokorzonych, ale mogli tylko pomóc mu wstać.
Za nimi asystent Kaelena zamknął drzwi i wyprosił wszystkich z pokoju.
Aris puszył się w domu Larkinów przez ponad dekadę – a teraz został upokorzony publicznie.
Ten widok znacznie poprawił humor Vesperze. Po raz pierwszy uznała Kaelena za nieco bardziej sympatycznego. „Dobrze” – powiedziała z lekkim uśmieszkiem. „Mogę to zrobić. Ale moje honorarium nie jest tanie”.
Kaelen nie wahał się. „Jedna operacja – trzy miliony dolarów. Jeśli doprowadzi pani mojego dziadka do stanu, w jakim jest Cyrus, otrzyma pani dodatkowe 5 milionów bonusu za ukończenie zlecenia”.
Oczy Zorana rozszerzyły się. Nie spodziewał się, że Kaelen będzie tak hojny tylko po to, by go ratować.
Ale nie był w stanie się kłócić; w końcu bez Vespery byłby już martwy.
Cyrus zachichotał: „Cały Kaelen – zawsze szafuje pieniędzmi. Ale szczerze mówiąc, umiejętności Vespery są warte każdego centa”.
Widząc, że wszyscy się znają i że oferta Kaelena jest więcej niż uczciwa, Vespera skinęła głową. „Dobrze. Skoro jesteśmy znajomymi, dam wam mały rabat. Przypadek Zorana jest w końcu znacznie bardziej skomplikowany niż Cyrusa”.
Cyrus był zaskoczony; nie spodziewał się, że zaproponuje rabat. Szybko wtrącił: „Czekaj, przypadek Zorana jest trudniejszy niż mój? Cóż, domyślam się, że to ma sens. Kiedyś przyjął na siebie poważny cios, tylko żeby mnie ratować...”
Nie było mowy, by mógł po prostu stać i patrzeć, jak jego stary kumpel z wojska odchodzi.
Kaelen tylko się uśmiechnął: „Nie trzeba rabatu. Vespero, tak długo, jak postawisz mojego dziadka na nogi, 15 milionów nie stanowi żadnego problemu”.
















