– Auć, to zabolało – zachichotał Kaelen, ostentacyjnie chwytając się za klatkę piersiową w udawanym bólu. – Ranisz mnie, Vespero. A myślałem, że uratowanie ci życia zapewni mi chociaż odrobinę wdzięczności.
– Co, to teraz prowadzimy punktację? – odparowała, unosząc brew. Czysta zuchwałość prawie rozbawiła ją pomimo irytacji.
– A zadziałałoby? – zapytał, a jego ton zmienił się na niespodziewanie sz
















