Ziva przygryzła wnętrze policzka, zmuszając się do zachowania spokoju. – Och, Vespera? – powiedziała z udawaną troską. – Miała się dzisiaj zgłosić. Wyszłyśmy z domu razem, ale nie mam pojęcia, dlaczego jej samochód jeszcze nie dotarł.
Wypuściła z ust starannie wyreżyserowane westchnienie. – Moja siostra zawsze była impulsywna. Może zmieniła zdanie po drodze.
– Nie przyjdzie? – Brew Dantego uniosła
















