W myślach Zivy rozległ się niemy krzyk. „To nie tak miało być. To miałam być ja”.
Vespera była zaskoczona, a jej brwi zmarszczyły się w szczerym zdezorientowaniu. „Chce pan, żebym się panem zaopiekowała?” – powtórzyła, nie mogąc pojąć, jak ta odpowiedzialność spadła na jej barki.
"Naturalnie" – potwierdził Kaelen tonem sugerującym, że to najbardziej logiczny wniosek. „To jedyny sposób, by właściwi
















