Kaelen zaśmiał się cierpko, kręcąc głową z powątpiewaniem.
Nigdy wcześniej nie posunął się do takich środków, by zdobyć przychylność kobiety. Schował dumę do kieszeni i upokorzył się, a ona pozostała całkowicie niewzruszona.
„Równie dobrze mogłaby nosić zbroję” – pomyślał. „Nic przez nią nie przenika”.
„Weź lekarstwo”. Vespera wyciągnęła dłoń z tabletkami, jej głos był beznamiętny i nieprzeniknion
















