– To, że nie uważasz mnie za osobę nie do zniesienia, to już jakiś postęp – oznajmił Kaelen, a jego wzrok był uważny i niewzruszony. – W końcu cię do siebie przekonam.
Delektował się tą chwilą. Niezbyt często mówiła o nim coś, co nie ociekałoby pogardą.
– Śnij dalej – odgryzła się, sięgając po przycisk wzywania pielęgniarki. – Chociaż wątpię, żebyś dożył tego dnia.
Kaelen chwycił ją za nadgarstek.
















