„Szefowo, właśnie dzwonili ze sklepu. Ziva przyszła naprawić ten naszyjnik”. Głos Elary zdradzał nutę konsternacji. „Dlaczego w ogóle monitorowaliśmy ten stary drobiazg? Został sprzedany wieki temu”.
Na ustach Vespery wykwitł porozumiewawczy uśmiech. „A jak myślisz? Żeby zainkasować opłatę za konserwację, oczywiście. Kiedy pieniądze same pukają do drzwi, nie odprawia się ich z kwitkiem”.
„Czekaj,
















