Cleo natychmiast spuściła głowę w przeprosinach. "Przepraszam. Nie powinnam była tego mówić. Tak mi się wymsknęło, nie pomyślałam, zanim powiedziała."
"Według psychologii to, co się komuś wymsknie, to często to, co naprawdę myśli" – powiedziała lekko Vespera. "Ale mylisz się. Nigdy nie próbowałam zabrać nikomu pokoju. Ziva powiedziała, że chce być blisko mnie, więc zaproponowałam zamianę. Prawda, Zivo?"
Vespera odwróciła się do Zivy z uśmiechem, rzucając jej to pytanie wprost w twarz.
Ziva zamarła, wyraźnie zakłopotana. Mogła jedynie sztywno skinąć głową. "Tak, chciałam być blisko Vespery. Tyle że mam mnóstwo rzeczy, więc przeniesienie tego wszystkiego trochę mi zajmie".
Nie chcąc, by dziewczęta źle się zrozumiały, Vivienne szybko zainterweniowała. "Cleo, w domu jest mnóstwo pokoi. Idź i przygotuj dla Vespery największą i najjaśniejszą główną sypialnię na szóstym piętrze".
Twarz Cleo natychmiast stężała. "Zrozumiałam, pani Vane. Zaraz kogoś wyślę, żeby wszystko przygotował".
Odwróciła się i wyszła z salonu, ale nie omieszkała wcześniej posłać Vesperze pełnego urazy spojrzenia.
Z zewnątrz Vespera wyglądała dość niepozornie i Cleo nie spodziewała się, że będzie miała tak ostry język.
Patrząc, jak odchodzi, Vespera uśmiechnęła się kpiąco w duchu. 'Słabe planowanie? Co za bzdura. Ta służąca najwyraźniej celowo wystawiała moją cierpliwość na próbę' – pomyślała.
Nigdy nie ustąpiła przed nikim z rodziny Larkinów, nawet przed Alysią. Teraz, kiedy wróciła do własnego domu, z pewnością nie pozwoli, by ktokolwiek nią pomiatał.
Kiedy sprawa została załatwiona, Ziva wciąż udawała życzliwość. "Chciałam po prostu spędzać więcej czasu z Vesperą, żeby zacieśnić nasze więzi, nie wiedziałam, że woli większe pokoje".
Celowo przeinaczyła intencje Vespery, sprawiając, by zabrzmiało to tak, jakby ta po prostu lubiła luksus.
Zanim Vespera zdążyła się obronić, odezwał się Alistair, a jego ton był stanowczy i opiekuńczy. "W domu jest winda. Jeśli chcesz spędzać czas z Vesperą, możesz w każdej chwili odwiedzić ją na górze.
"Ale ona nie musi cisnąć się w tym maleńkim pokoju obok twojego. Każdy ma swoje piętro i Vespera również będzie je miała".
'Oczywiście, że będę rozpieszczał swoją córkę' – pomyślał Alistair. 'Jeśli chce większego pokoju, to dlaczego miałaby go nie dostać?'
Po raz pierwszy Vespera nie musiała walczyć o siebie. Ktoś inny, jej rodzina, stanął w jej obronie.
Poczucie, że ktoś ją chroni, ogrzało jej serce.
'Vane'owie naprawdę w niczym nie przypominają Larkinów' – pomyślała.
Twarz Zivy stężała. 'Ojciec zawsze mnie najbardziej rozpieszczał. Ale teraz, kiedy Vespera wróciła, staje po jej stronie?' – zastanawiała się.
Właśnie gdy ta myśl przemknęła jej przez głowę, do pokoju wszedł Soren w towarzystwie jakiegoś mężczyzny. "Panie i pani Vane, zjawił się ktoś od rodziny Thorne'ów z listem".
"Rodzina Thorne'ów?" – zapytał Alistair. "List od Zorana?"
Zazwyczaj wiadomości przekazywano ustnie. Tylko dawne głowy obu rodów wymieniali między sobą listy.
Gdy posłaniec Thorne'ów wystąpił naprzód, Vesperze wydał się on dziwnie znajomy.
'Gdzie ja go wcześniej widziałam?' – zastanawiała się. 'Racja, w szpitalu. To kamerdyner rodziny Thorne'ów'.
Jenson również zamarł, gdy ją ujrzał, ale nic nie powiedział. Przez jego twarz przemknął wyraz zmieszania, jakby był zaskoczony, że ją tu zastaje.
Przekazał Alistairowi wiadomość od Doriana Thorne'a. "Ten list jest dla Thalrica Vane'a. Prosił również, bym przekazał panu wiadomość, panie Vane. Słyszał, że pańska córka wróciła.
"Zaręczyny między rodziną Thorne'ów a Vane'ów muszą pozostać wiążące, a tożsamości nie wolno mylić. Pan Thorne ma nadzieję, że na nadchodzącym przyjęciu u Thalrica rodzina Vane'ów publicznie wyjaśni, kto jest narzeczoną, aby uniknąć niepotrzebnych spekulacji".
Jego słowa były zwięzłe, ale krystalicznie jasne.
Alistair wyglądał na nieco zaskoczonego. "Pan Thorne dowiedział się o tym tak szybko?"
Znaleźli Vesperę zaledwie tego samego dnia, a rodzina Thorne'ów już o wszystkim wiedziała.
Z drugiej jednak strony, stare rody o wielowiekowym rodowodzie głęboko dbały o więzy krwi. Nawet pomiędzy głównymi a bocznymi gałęziami rodu granice były ściśle wytyczone.
Teraz, gdy Vane'owie odzyskali swoją biologiczną córkę, rodzina Thorne'ów z oczywistych względów nie pozwoliłaby już Zivie wejść do ich rodziny.
Słysząc słowo "zaręczyny", Vespera natychmiast pomyślała o Kaelenie.
'Nie ma mowy. Ten człowiek jest zaręczony z córką rodziny Vane'ów?' – pomyślała z niedowierzaniem.
Twarz Zivy stężała. "Tato, mamo, większość rzeczy jest mi obojętna, ale Kaelen i ja spotykamy się od dłuższego czasu. Czy Zoran naprawdę próbuje nas rozdzielić?"
Jej ton był celowo niejasny, choć serce lekko jej drżało. Rodzina zawsze milcząco akceptowała jej związek z Kaelenem, lecz on nigdy nie odwzajemnił jej uczuć żadnym ciepłem. Mimo to podobał jej się od lat.
Słysząc słowa Zivy, Vespera cicho westchnęła z ulgą.
'Idealnie. A więc Ziva już spotyka się z Kaelenem? To znaczy, że te zaręczyny nie mają ze mną nic wspólnego'.
Ale Alistair wyglądał na szczerze zaskoczonego. "Ty i Kaelen się spotykacie?"
Byli zaręczeni od lat. Okazjonalnie wychodzili gdzieś razem, a na przyjęciach zawsze pojawiali się u swojego boku.
Ale Kaelen ani razu publicznie nie potwierdził ich związku.
Ziva spuściła nieśmiało głowę, udając, że się rumieni. "Kaelen jeszcze nie sformalizował tego oficjalnie. Nie chciałam niczego ogłaszać, dopóki on tego nie zrobi".
Alistair wyglądał na rozdartego i spojrzał w stronę Vespery.
Lecz Vespera wcale nie chciała, by Alistair walczył o to małżeństwo w jej imieniu.
Dopiero co wróciła do swojej prawdziwej rodziny; małżeństwo było ostatnią rzeczą, jakiej pragnęła.
Widząc, jak rodzice patrzą na Vesperę, Ziva natychmiast przybrała żałosny wyraz twarzy. "Technicznie rzecz biorąc, to Vespera jest prawdziwą córką rodziny Vane'ów. Ale Kaelen i ja jesteśmy razem od tak wielu lat. Vespero, chyba mi go nie odbierzesz, prawda?"
Vespera szybko podłapała jej ton. "Skoro ty i pan Thorne szczerze się kochacie, dlaczego miałabym kiedykolwiek stawać wam na drodze?"
W wyższych sferach aranżowane małżeństwa w celach biznesowych były na porządku dziennym, lecz Vespera zupełnie nie była nimi zainteresowana.
Jej małżeństwo miało być jej własną decyzją i nikt nie mógł jej do niczego zmuszać.
Gdy to usłyszała, radość Zivy była natychmiastowa i oczywista. "Wiedziałam to, Vespero. Zawsze byłaś taka wyrozumiała. Dziękuję ci, że pozwalasz mi i Kaelenowi być razem".
Ta uprzejma wymiana zdań między siostrami sprawiła, że starsi nie wiedzieli, jak zareagować.
"Ta sprawa wciąż wymaga przedyskutowania z waszym dziadkiem" – powiedział w końcu Alistair. "Wy dwie powinnyście na razie udać się na górę".
On i Vivienne wstali i udali się na górę w towarzystwie kamerdynera rodziny Thorne'ów.
Vespera zamierzała poprosić Sorena o wskazanie drogi do jej pokoju, gdy nagle Ziva zaoferowała ciepło: "Vespero, dopiero co wróciłaś, więc pewnie nie wiesz, co gdzie jest. Pozwól, że zaprowadzę cię do twojego pokoju".
"W porządku" – zgodziła się Vespera.
'To tylko pokazanie drogi. Nieważne, kto to zrobi' – pomyślała.
Obie weszły do windy.
Kiedy drzwi się zamknęły, Vespera nie miała najmniejszej ochoty na rozmowę, lecz Ziva odezwała się pierwsza, celowo miękkim tonem: "Vespero, jeszcze raz dziękuję, że usunęłaś się w cień dla mnie i Kaelena. Naprawdę nie wiedziałabym, co począć, gdyby było inaczej".
Vespera spojrzała na nią spokojnie. "Nie masz mi za co dziękować. Powiedziałam tak tylko dlatego, że nienawidzę aranżowanych małżeństw, a nie dlatego, że chciałam ci pomóc".
W jej tonie pobrzmiewała otwarta pogarda dla idei małżeństwa z rozsądku i wyraźny brak zainteresowania sprawami Zivy.
Mimo to Ziva kontynuowała swoje przedstawienie głębokiego uczucia. "Kaelen i ja jesteśmy zaręczeni od ośmiu lat. Kocham go od ośmiu lat.
"Vespero, wiem, że wróciłaś teraz do domu, a wiele rzeczy powinno słusznie do ciebie wrócić. Mogę oddać ci wszystko inne, ale Kaelen to jedyna osoba, z której nie mogę zrezygnować".
















