Odwróciłam się gwałtownie i syknęłam do Zhou Haizhen: – Wduś zamykanie, już!
Zhou Haizhen zareagowała błyskawicznie; jej ręka wystrzeliła, by gorączkowo dźgać przycisk „zamykanie drzwi”, właśnie w chwili, gdy jeden z mężczyzn krzyknął: – Trzymaj windę!
Serce podeszło mi do gardła. Oczy miałam przyklejone do zamykającej się szczeliny.
Drzwi zasunęły się z bolesną powolnością, tuż przed tym, jak męż
















