Około południa zadzwoniła Zhou Haizhen. Poinformowała mnie, że dyrektor Han zdobył antidotum z zagranicy, i poprosiła, bym dała jej znać, kiedy teren będzie czysty, aby mogła mi je dostarczyć.
Podjęłam decyzję w ułamku sekundy.
– Spotkajmy się na mieście – powiedziałam. – I tak muszę się z tobą zobaczyć. Mam ci coś do powiedzenia.
– Co takiego?… Jesteś pewna? – Jej głos był przesycony zdziwieniem.
















