Deng Jiafeng stał przy głównej bramie, omiatając wzrokiem nieliczne samochody zaparkowane przed wejściem. Na szczęście zapadła już głęboka noc, a przyciemniane szyby naszego wozu uniemożliwiały zajrzenie do środka.
Obserwowałam, jak ktoś podchodzi, by zamienić z nim słowo. Deng Jiafeng splunął na ziemię, po czym odwrócił się i ruszył z powrotem do budynku.
Osunęłam się głębiej w fotel, a chwilę pó
















